Dziennik Gazeta Prawana logo

Szef CBA: Prokurator nie patrzył mi w oczy

15 października 2009, 17:51
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Ujawniamy nieznane kulisy przedstawienia zarzutów Mariuszowi Kamińskiemu. Jak ustalił "Dziennik Gazeta Prawna", premier Donald Tusk mógł zdymisjonować szefa CBA dzięki kruczkom prawnym, użytym przez rzeszowską prokuraturę, jak również dzięki nadgorliwości samego Kamińskiego.

"" - powiedział Mariusz Kamiński swojemu zastępcy Ernestowi Bejdzie po wyjściu z przesłuchania w Prokuraturze Okręgowej w Rzeszowie. Niecałe dwa tygodnie temu prokurator Bogusław Olewiński ogłosił szefowi CBA kilka zarzutów, w tym najważniejszy: .

Kamiński w trakcie przesłuchania przez Olewińskiego nie miał jak się bronić: . Nie miał ze sobą żadnego pełnomocnika. W dodatku nie mógł zrobić żadnych notatek z treści i uzasadnienia zarzutów. I pod opowiedzialnością karną nie mógł nikomu powiedzieć o ich prawdziwej treści. Dlaczego? Bo zarzuty były ściśle tajne. Przesłuchanie odbyło się w kancelarii tajnej rzeszowskiej prokuratury. .

"Wiążą się z aferą gruntową. " - mówi nam jeden z rzeszowskich prokuratorów, mający kontakt z aktami śledztwa.

Rzecz dotyczyła wydarzeń z grudnia 2006 roku. To wtedy do CBA zgłosił się wiceprezes kontrolowanego przez państwo telkomu "Dialog" z informacją, że dwóch biznesmenów za łapówkę dla Leppera odrolni każdy grunt w kraju. Dlatego namówił biznesmena, aby ten nagrał deklaracje "załatwiaczy". Dopiero, gdy dysponował tym nagraniem, Kamiński zwrócił się do prokuratury i sądu o . Na tym właśnie, według rzeszowskiego prokuratora, polega przestępstwo Mariusza Kamińskiego.

"Dodatkowo prokurator uznał, że CBA , gdy ci mieli odebrać prawie trzy miliony łapówki" - twierdzi doświadczony prokurator, który zdecydował się ujawnić nam kulisy śledztwa.

Co z tego, że już wcześniej sędziowie taką zgodę dali? Zdaniem Olewińskiego w trakcie kontrolowanego wręczenia pięniędzy wcześniejsza zgoda nie obowiązywała. Jaki z tego wniosek? .

Prokurator Olewiński uznał też, że . Funkcjonariusze CBA zeznawali wcześniej, że dokumenty przygotowano tak, by celowo miały różne błędy prawne i nie można było ich wprowadzić do obiegu prawnego. Zeznawali, że chodziło tylko o to, by "załatwiacze" uznali je za prawdziwe i przekazali do ministerstwa rolnictwa, do człowieka, na którego się powoływali. Mimo to prokurator postawił Kamińskiemu jeszcze jeden zarzut. . Nie tak dawno sąd skazał ich na podstawie dowodów zebranych przez CBA.

Zanim Kamiński zjawił się w rzeszowskiej prokuraturze, trzy tygodnie wcześniej napisał do ministra Andrzeja Czumy: "Prokurator Olewiński sygnalizował podczas rozmów po przesłuchaniach funkcjonariuszom CBA, że uniemożliwiono mu umorzenie sprawy. ".

Kamiński dodał, że . Gdy ta sprawa wyszła na jaw, Olewiński na polecenie Czumy napisał oświadczenie. Przyznał, że rozmawiał ze Staszakiem, ale polecenia wprost przedstawienia zarzutu Kamińskiemu - nie usłyszał. Ale przyznał, że . Ale w formie żartu.

Oświadczenia Olewiński już nie zmieni. Nawet jak przeczyta, że "Dziennik Gazeta Prawna" dotarł nie do funkcjonariuszy CBA, a . Im też Olewiński mówił o naciskach i wymuszaniu na nim przedstawienia zarzutów. Nasi rozmówcy są gotowi potwierdzić to przed sądem. Na wypadek procesu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj