Zawiadomienie dotyczy "nielegalnego podsłuchiwania dziennikarzy" i "rozmów podejrzanego z obrońcami", w tym z Giertychem, który był pełnomocnikiem Wojciecha Sumlińskiego, podejrzanego o powoływanie się na wpływy w komisji weryfikacyjnej WSI i ujawnienie tajemnicy państwowej.

Reklama

Prokurator Krajowy Edward Zalewski zapowiedział w poniedziałek, że zawiadomienie Giertycha - gdy zdecyduje się je złożyć - trafi do tej samej prokuratury, która będzie badać zawiadomienie złożone w piątek przez dziennikarza "Rzeczpospolitej" Cezarego Gmyza. Prokuratura Apelacyjna w Poznaniu ma wybrać podległą sobie prokuraturę, która zbada sprawę.

W sobotę "Rzeczpospolita" napisała, że ABW, badając sprawę domniemanego handlu aneksem do raportu o WSI, nagrała rozmowę dziennikarza "Rzeczpospolitej" Cezarego Gmyza oraz Bogdana Rymanowskiego z TVN, prowadzoną z telefonu Wojciecha Sumlińskiego, któremu założono podsłuch.

"Rz" zarzuca, że nie zniszczono zapisów z podsłuchów rozmów, które nie miały związku ze sprawą. Według gazety, prokuratura bezprawnie udostępniła materiały ze śledztwa pełnomocnikowi zastępcy szefa ABW Jacka Mąki w związku z jego procesem cywilnym przeciw "Rz".

Reklama

Warszawska Prokuratura Apelacyjna prowadząca śledztwo wobec Wojciecha Sumlińskiego wyjaśniła, że stenogramów z podsłuchanych rozmów nie zniszczono, ponieważ wiążą się ze sprawą karną, a udostępnienie części dokumentów prawnikowi Mąki było zgodne z prawem. Zapewniła również, że interesowała ją wyłącznie treść rozmów, a nie osoby rozmówców.

ABW oświadczyła natomiast, że nie podsłuchiwała Rymanowskiego ani Gmyza, a cytowane przez "Rz" stenogramy są dowodami w sprawie prowadzonej przez prokuraturę od grudnia 2007 r., a dotyczącej podejrzenia korupcji przy weryfikacji żołnierzy WSI.