Szef CBA twierdził, że antykorupcyjne działania miały dotyczyć procesów prywatyzacyjnych ogólnie, a nie dotyczyły konkretnie samych stoczni.
"Nikt nigdy nie zwrócił się do CBA o kontrolowanie tego przetargu. Mnie do głowy, by nie przyszło, że tam może dojść do przestępstwa. Absolutnie nie miałem stanowić żadnej <tarczy antykorupcyjnej>. To hasło, za którym nie kryje się żaden dokument rządowy" - mówił w TVN24 Kamiński.
>>>Oto historia tarczy antykorupcyjnej
Pierwszy to informacja z działalności Biura za okres od stycznia do grudnia 2008 r. 17 czerwca 2009 r. dokument trafił do rąk marszałka Senatu.
Czytamy w nim: "Bardzo ważnym aspektem naszej działalności, który przez opinię publiczną jest zupełnie niedostrzegany, a który traktowany jest przez nas w coraz większym stopniu priorytetowo, to działania analityczne prowadzone przez CBA. W ramach tych zadań analitycznych w dużej mierze na bieżąco monitorowane są przez funkcjonariuszy CBA aktualnie odbywane duże przetargi publiczne. informacje o możliwych i pojawiających się zagrożeniach związanych z prywatyzacją. Podmioty, które biorą w tym udział, doradcy prywatyzacyjni, którzy biorą w tym udział, są prześwietlani, w miarę naszych możliwości, pod kątem ewentualnych nieprawidłowości i konfliktów interesów."
>>>Tarcza antykorypcyjna to tylko pusta nazwa?
Także z informacji zamieszczonej na stronie CBA w kwietniu tego roku wynika, że Biuro kierowane przez Mariusza Kamińskiego pracowało nad zadaniami związanymi z "tarczą antykorupcyjną.
W jego wyniku zidentyfikowano podmioty i osoby mogące podejmować w tym obszarze działania niezgodne z prawem. W zainteresowaniu analitycznym CBA pozostawał także przebieg najważniejszych inwestycji infrastrukturalnych finansowanych ze środków publicznych. Niektóre z analiz m.in. dotyczących inwestycji drogowych, kolejowych i sportowych realizowano w ramach działającego od 2007 r. zespołu zajmującego się analizą i monitoringiem przygotowań do Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej EURO 2012.".
Jak podaja portal tvn24.pl w dokumentach nie padają , ale paść nie mogły. Padają jednak słowa, że monitorowane mają być "duże przetargi publiczne".
- skomentował te informacje poseł PO Andrzej Halicki.
stwierdził w TVN24, że będzie chciał się na spokojnie zapoznać z tymi dokumentami, ale jest pewien, że "tarczy antykorupcyjnej nie ma".