Dziennik Gazeta Prawana logo

Pitera z Bonim kłócą się o korupcję

26 października 2009, 06:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Julia Pitera, minister ds. korupcji w rządzie Donalda Tuska uważa, że to urzędnicy blokują jej projekt prawa antykorupcyjnego. Co innego mówi jednak minister Michał Boni. Przekonuje, że to sama Pitera nie zrobiła zbyt wiele, by doprowadzić tę sprawę do końca. Jak jest naprawdę?

O tym, że koronny projekt Pitery nie ma szans na uchwalenie, napisaliśmy w ubiegłym tygodniu. Dopiero wówczas Julia Pitera zaczęła o niego walczyć i udowadniać, że nie został dotąd uchwalony nie z jej winy, tylko przez złą wolę urzędników, bo ona już 20 maja skierowała projekt do komitetu stałego Rady Ministrów.

Ale jej wersję podważa minister Michał Boni. "Jeszcze nie było w historii komitetu stałego sytuacji, w której po kilku miesiącach od złożenia dokumentów nic się nie dzieje, a wnioskodawca nie alarmuje" - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej". Pitera na dowód przedstawia ksero księgi podawczej. Pod datą 20 maja widnieje w niej podpis dyrektor komitetu stałego Małgorzaty Hirszel przyjmującej projekt wraz z protokołem rozbieżności.

"Z formalnego punktu widzenia projekt nie został złożony: nie przekazano stosownego pisma przewodniego wraz z odpowiednią ilością egzemplarzy, informacji o wynikach ustaleń konferencji uzgodnieniowej, opinii UKIE i stanowiska do opinii Rady Legislacyjnej" - wyjaśnia Boni. Dodaje, że to, co złożyła 20 maja minister Pitera, to tylko informacja. "To nie był ten zestaw dokumentów, który należy złożyć" - tłumaczy.

Boni stanowczo sprzeciwia się też obwinianiu urzędników w tej sprawie. "Pani dyrektor Hirszel dzwoniła do sekretariatu minister Pitery. Jest fantastycznym, rzetelnym, odpowiedzialnym, uczciwym i skrupulatnym urzędnikiem. Nie może być tak, że będziemy szukali kozła ofiarnego w tej sytuacji" - mówi nam.

Dlaczego dyrektor Hirszel miałaby blokować projekt? Zdaniem Pitery nie tylko ona jest winna, ale także urzędnicy z resortu finansów czy UKIE. Co wywołuje taki opór? Zdaniem Pitery wejście w życie jej ustawy sprawi, że po raz pierwszy urzędnicy każdego szczebla będą musieli składać jawne oświadczenia majątkowe i ujawniać, skąd i w jakiej wysokości pobierają wynagrodzenie. "Dziś te oświadczenia są tajne, a termin ich złożenia mija 30 marca, co sprawia, że nie posiadają rubryki <dochody>” - opowiada Pitera.

Boni broni jednak urzędników. "To jest spiskowa teoria dziejów, że to urzędnicy blokują pani Piterze tę ustawę" - mówi. I przyznaje, że w przypadku wielu projektów faktycznie spotyka się ze zjawiskiem, które nazywa "turboinercją". "Ma ona swe różne przyczyny, niekoniecznie złą wolę" - tłumaczy szef doradców premiera.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj