Bardzo się cieszę, że po wielu latach oczekiwania wreszcie odbywa się spotkanie w tym formacie - oświadczył prezydent Duda przed wylotem. Zapowiedział, że z prezydentem Francji i kanclerzem Niemiec będzie rozmawiał o sytuacji w regionie Europy Środkowej i Wschodniej wobec groźby rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Reklama

To jest chyba najtrudniejszy czas od 1989 r. dla całej wspólnoty Zachodu, dla NATO, dla UE. Bardzo intensywne działania wojsk rosyjskich wskazujące na możliwość inwazji na Ukrainę, coraz większe gromadzenie wojsk wzdłuż granicy ukraińskiej, na Białorusi trwające rosyjskie manewry - to wszystko powoduje, że jest absolutna konieczność zwarcia szeregów, wspólnego działania, solidarności międzynarodowej, po pierwsze z Ukrainą, po drugie solidarności w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego i w ramach UE - mówił prezydent.

Z harmonogramu wizyty wynika, że po oficjalnym powitaniu, przywódcy odbędą spotkanie. Następnie - przed godz. 20 - wygłoszą oświadczenia dla mediów. Po konferencji zaplanowano obiad roboczy Dudy, Macrona i Scholza.

Prezydent Duda zaznaczył wcześniej we wtorek, że spotkanie Trójkąta Weimarskiego w Berlinie będzie dla niego bardzo ciekawe, bo to pierwsze rozmowy w tym formacie odkąd objął urząd. "\To było wielokrotnie zapowiadane, ale nigdy nie doszło do skutku i teraz po raz pierwszy rzeczywiście się spotkamy z prezydentem Francji i kanclerzem Niemiec - powiedział Duda.

Podkreślił, że będzie to bardzo interesująca rozmowa m.in. dlatego, że w poniedziałek prezydent Francji był w Moskwie i przez kilka godzin rozmawiał z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. W związku z czym mam nadzieję, że podzieli się z nami i tym co usłyszał, i swoimi odczuciami - przekazał Duda.

"Nic o nas bez nas"

Prezydent powiedział również, że cieszy się z tego spotkania, bo dzięki temu ma "poczucie czynnego uczestnictwa naszego kraju w sprawach, które są dla nas istotne, a które toczą się wokół nas". I jeżeli uważamy za naczelną zasadę nic o nas bez nas, to myślę, że uczestnictwo w spotkaniach tego typu i w ogóle różnego rodzaju relacjach międzynarodowych, które dotyczą kwestii bezpieczeństwa w naszym regionie, ma dla nas absolutnie pierwszoplanowe znaczenie - podkreślił prezydent.

W poniedziałek odbyło się spotkanie prezydenta Francji Emmanuela Macrona z przywódcą Rosji Władimirem Putinem. Po 5-godzinnych rozmowach w cztery oczy Macron powiedział, że "nie można tworzyć architektury bezpieczeństwa europejskiego, odmawiając poszczególnym państwom prawa wejścia do NATO". Podkreślił zarazem, że "jest jeszcze czas na zachowanie pokoju". Prezydent Francji przekazał, że Władimirowi Putinowi "zostały przedstawione konkretne propozycje w sferze bezpieczeństwa". Dodał, że w jego ocenie dla prezydenta Rosji "może to być powód do zaangażowania się we wcielenie ich w życie".

Z kolei Putin zadeklarował, że wierzy w pokojowe uregulowanie sytuacji wokół Ukrainy. Zaapelował do rządu w Kijowie, by "po męsku" zaczął wypełniać porozumienia mińskie. Rozmowy z Emmanuelem Macronem Putin nazwał "pożytecznymi, treściwymi i prowadzonymi w stylu biznesowym". Ocenił też, że idee francuskiego prezydenta dotyczące architektury bezpieczeństwa europejskiego "były realistyczne". Jak powiedział, "niektóre z propozycji Macrona mogą być podstawą wspólnych działań w przyszłości".

Reklama

Macron we wtorek rozmawiał w Kijowie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Jak zapewnił francuski prezydent, celem jego wizyt w Moskwie i Kijowie była próba "zapewnienia stabilizacji w regionie". Macron podkreślił, że nie da się obecnie zatrzymać polityki otwartych drzwi NATO.

Pod koniec 2021 roku Rosja sformułowała szereg żądań wobec USA i NATO, nazywając je propozycjami w sprawie gwarancji bezpieczeństwa. Rosja domaga się prawnych gwarancji nierozszerzenia NATO m.in. o Ukrainę; kraje Sojuszu wykluczyły już spełnienie tego postulatu. W przypadku niezrealizowania żądań Moskwa zapowiada kroki, w tym militarne, chociaż nie precyzuje, jakie mogłyby to być działania.

Od 10 do 20 lutego na Białorusi mają się odbyć wspólne z Rosją manewry wojskowe, na które przybyły już rosyjskie wojska i sprzęt z Dalekiego Wschodu.

Ukraina i państwa zachodnie uważają, że skoncentrowanie żołnierzy przy ukraińskiej granicy przez Rosję ma służyć wywarciu presji na Kijów i wspierające go stolice. Eksperci wojskowi oraz zachodnie rządy mówią o realnej groźbie rosyjskiej agresji.

W związku z zaostrzeniem się sytuacji w regionie do Polski przyleciały dodatkowe oddziały wojsk amerykańskich, by wzmocnić wschodnią flankę NATO.