Możliwa jest powtórka scenariusza z ostatnich wyborów, kiedy to Donald Tusk wyprzedzający w sondażach Lecha Kaczyńskiego nagle został mocno w tyle? W ostatnich sondażach poparcie dla Komorowskiego spada a dla Kaczyńskiego rośnie.

Reklama

Aleksander Kwaśniewski: W przeciwieństwie do tych wyborów, w 2005 roku kandydaci nie ponosili odpowiedzialności za sytuację w kraju. Dziś dwaj najważniejsi kandydaci są związani z partiami, które mają swój i dobry i zły dorobek. Jarosław Kaczyński kojarzony jest przede wszystkim z IV RP i okresem, gdy piastował urząd premiera, a Bronisław Komorowski z rządzącą obecnie PO. Oni nie mogą na nikogo zrzucać odpowiedzialności. Muszą jasno mówić czego dokonali. Dlatego nie przekreślałbym żadnego scenariusza tych wyborów. Moim zdaniem rzecz nie rozstrzygnie się w pierwszej turze. A druga tura będzie straszliwą walką, której wynik wciąż jest nie do przewidzenia.

Myśli pan, że w drugiej turze kandydatom puszczą nerwy?

Tak, zwłaszcza jeśli sondaże będą pokazywały, że szanse się wyrównują. Nerwy puszczą nie tyle kandydatom, co sztabom. Pojawi się skłonność do użycia twardszych argumentów, wyciągania haków. W pierwszej turze haków nie było bo atmosfera nie sprzyjała posługiwaniu się nimi. W drugiej skłonność do „czarnej kampanii” może być większa. Próbą nerwów będą debaty. Bo w bezpośredniej konfrontacji można „zgubić” swą szansę stwierdzając np., że: - temu panu to ja mogę podać nogę. Taki, przypomnę, był finał debaty między mną a Wałęsą w 95 roku. I myślę, że to właśnie jej przebieg był w tych wyborach decydujący. Dla niektórych mógł znaczyć, że jeden z kandydatów nie wytrzymał presji.

Spodziewa się pan niespodzianek w pierwszej turze wyborów?

Raczej nie. Owszem wynik Jarosława Kaczyńskiego może być trochę wyższy od tego na ile wskazują sondaże. Nieco lepszy niż wynika z sondaży może być też wynik kandydata PSL. Ale będą to różnice jednego, dwóch procent.

Czyli wiara Napieralskiego w to, że uda mu się wejść do drugiej tury, jest, dla pana, tylko wiarą?

To dobrze, że kandydat bardzo wierzy w siebie, bo ci co nie wierzą po prostu tracą całą energię. Uważam też, że dla Napieralskiego przekroczenie jakiegokolwiek dwucyfrowego wyniku będzie i tak wielkim sukcesem. Grzegorz Napieralski mówi: - jestem młody, energiczny, skończmy ten bój na górze. To oczywiście też się liczy ale to nie jest jeszcze program polityczny. Programu brakuje i Bronisławowi Komorowskiemu. Z kolei program Kaczyńskiego to zupełne zdystansowanie się od tego co reprezentował do tej pory.

Od Napieralskiego odwracają się działacze lewicy. Ostatnio zrobił to Cimoszewicz mówiąc o swoim poparciu dla Komorowskiego. Czy za chęcią budowania nowej lewicy nie powinna iść jej maksymalna konsolidacja, czego teraz zupełnie nie widać?

Jak najbardziej. Dlatego ja stoję murem za Napieralskim i będę na niego głosował w pierwszej turze. Cimoszewicz jest osobą bardzo suwerenną i to ani nie pierwszy, ani zapewne nie ostatni raz, kiedy on zachowuje się tak jak sam uważa, nie konsultując tego z żadną strukturą partyjną.
(...)

Cały wywiad z polityczną prognozą byłego prezydenta w poniedziałkowym wydaniu "DGP"