Dziennik Gazeta Prawana logo

Obama ukorzył się przed cesarzem Japonii

17 listopada 2009, 12:38
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Część amerykańskich konserwatywnych komentatorów krytykuje prezydenta USA Baracka Obamę za to, że zbyt głęboko ukłonił się japońskiemu cesarzowi podczas weekendowego spotkania w Tokio i oskarża najważniejszego amerykańskiego przywódcę o upokarzanie się przed zagranicznym liderem.

Obama przywitał się z cesarzem Akihito, którego ojciec panował, kiedy Japonia zbombardowała Pearl Harbor, uściskiem dłoni i ukłonem pod kątem niemal 90 stopni. Wywołało to burzę na forach internetowych.

Niedzielny gest Obamy nie był jednak pierwszym takim gestem wykonanym przez amerykańskich prezydentów w trakcie delikatnych pod względem kulturowym powitań z zagranicznymi przywódcami.

W 2005 roku kpiono z George'a W. Busha za to, że podczas spotkania z księciem Arabii Saudyjskiej Abdullahem na spacerze trzymał go za rękę, co na Bliskim Wschodzie uważane jest jedynie za gest przyjaźni.

W 1994 roku Bill Clinton również był krytykowany za pokłon przed cesarzem Akihito. "New York Times" pisał wówczas o "poddańczym prezydencie i cesarzu Japonii".

W 1971 roku magazyn "Life" zamieścił zdjęcie Richarda Nixona kłaniającego się ojcu Akihito, cesarzowi Hirohito.

Niezręczne powitanie Obamy z Akihito - tradycyjnie pokłonowi nie powinien towarzyszyć kontakt fizyczny - to nie pierwszy raz, kiedy sprawujący swój urząd od mniej niż roku prezydent jest krytykowany za maniery. Oskarżano go już o przyklękanie przed królem Arabii Saudyjskiej podczas światowego szczytu ekonomicznego.

Do najnowszej gafy Obamy doszło w bardzo nerwowym czasie w amerykańskiej polityce. Konserwatyści sprzeciwiający się działaniom Obamy, zwłaszcza reformie systemu opieki zdrowotnej, wykorzystują do swoich celów każde potknięcie prezydenta.

Ukłon Obamy jest zestawiany ze zdjęciami byłego wiceprezydenta Dicka Cheneya, ściskającego po prostu rękę Akihito i gen. Douglasa MacArthura, który nadzorował powojenną okupację Japonii, stojącego obok Hirohito z rękami wzdłuż ciała.

Rzecznik amerykańskiego departamentu stanu Ian Kelly powiedział w poniedziałek, że ukłon Obamy był "wyrazem szacunku dla cesarza".

Zamieszczona na stronach internetowych Departamentu Stanu instrukcja z 2007 roku zatytułowana "Protokół dla nowoczesnego dyplomaty" radzi podczas rytuałów powitalnych, przewidujących całowane, podawanie ręki czy ukłony, przestrzegać miejscowych tradycji. "Nieprzestrzeganie tradycji może być interpretowane jako nieuprzejmość lub brak szacunku" - przestrzega Departament Stanu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj