Groźby Trumpa wobec UE

Po groźbach prezydenta Trumpa dotyczącymi nałożenia ceł na kraje, które poparły Danię w sporze o Grenlandię, prawdopodobne jest, że Parlament Europejski odroczy przyjęcie umowy celnej, którą USA i KE uzgodnili latem 2025 roku - ocenił „FAZ”. Porozumienie przewiduje m.in., że większość towarów eksportowanych z UE do USA ma być objęta cłem wysokości 15 proc.

Reklama

Europa ma instrument odwetowy

Według „FAZ” Unia Europejska mogłaby wykorzystać również tzw. instrument przeciwdziałania przymusowi (ACI), wprowadzony w 2023 roku. Mechanizm ten umożliwia podejmowanie działań odwetowych, takich jak nakładanie ceł i ograniczeń inwestycyjnych, w odpowiedzi na presję ekonomiczną państw trzecich. Jak zauważa gazeta, narzędzie stworzone z myślą o Rosji i Chinach mogłoby zostać zastosowane także wobec USA.

Amerykańscy giganci cyfrowi na celowniku UE

Reklama

Zdaniem dziennika Unia mogłaby „poważnie uderzyć w samo serce amerykańskiej gospodarki cyfrowej”.

„Europa jest znaczącym rynkiem dla dużych amerykańskich koncernów technologicznych, takich jak Apple, Alphabet, Amazon, Microsoft i Meta. Można by wykorzystać tę zależność, by nałożyć ograniczenia inwestycyjne, zawiesić licencje, wykluczyć poszczególne firmy z przetargów publicznych lub cofnąć patenty. Istnieje też możliwość podniesienia podatków dla europejskich oddziałów tych koncernów” – podkreśliła gazeta. Dodała, że UE mogłaby podjąć działania wymierzone w gigantów technologicznych o monopolistycznej pozycji.

W ocenie „FAZ” wprowadzenie dodatkowych podatków lub kar finansowych spowodowałoby znaczne straty dla amerykańskich firm. Jednocześnie dziennik zwrócił uwagę, że duża część europejskiej infrastruktury pozostaje uzależniona od amerykańskiego oprogramowania i usług w chmurze.

Kluczowa słabość Europy to zależność Ukrainy od wsparcia USA

Gazeta zaznaczyła, że kluczową słabością Europy jest zależność Ukrainy od wsparcia USA. „UE musi brać Trumpa pod uwagę choćby dlatego, że bez Stanów Zjednoczonych nie jest w stanie obronić Ukrainy, a tym bardziej własnego terytorium. To prawdopodobnie główny powód bardziej powściągliwych wypowiedzi kanclerza Niemiec (Friedricha Merza) w porównaniu z (prezydentem Francji Emmanuelem) Macronem. Dopóki ta zależność będzie trwać, często przywoływana europejska suwerenność pozostanie mrzonką” – podsumował „FAZ”.

Cła Trumpa i europejska odpowiedź

W sobotę Trump zapowiedział wprowadzenie od lutego 10-procentowych ceł na towary z ośmiu krajów UE, które poparły Danię w sporze wokół Grenlandii. Prezydent USA argumentuje, że przejęcie autonomicznego terytorium jest konieczne ze względów bezpieczeństwa w obliczu zagrożeń ze strony Chin i Rosji.

Komisja Europejska oświadczyła w poniedziałek, że jest gotowa odpowiedzieć na ewentualne amerykańskie cła środkami odwetowymi. „UE ma odpowiednie narzędzia i jest przygotowana, by z nich skorzystać” – powiedział rzecznik KE Olof Gill, zapowiadając działania w obronie interesów gospodarczych Wspólnoty.

Szefowa KE Ursula von der Leyen oceniła we wtorek w Davos, że zapowiadane przez Trumpa taryfy są błędem. Powiedziała, że KE pracuje nad pakietem wspierającym bezpieczeństwo Arktyki, w ramach którego planowany jest m.in. wzrost inwestycji europejskich na Grenlandii oraz wzmocnienie bezpieczeństwa regionu.

Zapowiedziane przez Trumpa cła na niektóre państwa europejskie mają wejść w życie 1 lutego. Z kolei do 6 lutego UE musi zdecydować o przedłużeniu zwolnienia amerykańskich towarów o wartości 93 mld euro z wyższych stawek celnych. Chodzi o cła odwetowe, które UE przygotowała w związku z nałożeniem przez Trumpa taryf na towary z UE w 2025 r. W związku z porozumieniem celnym zawartym w lipcu przez Trumpa i von der Leyen decyzja o cłach odwetowych została tymczasowo zawieszona.

Z Berlina Iwona Weidmann