W czwartek w szwajcarskim Davos odbyła się uroczysta ceremonia uruchomienia Rady Pokoju. Donald Trump wraz z przedstawicielami 19 innych państw podpisał dokument, który oficjalnie rozpoczyna działalność tej organizacji. Amerykański prezydent nie krył entuzjazmu, podkreślając, że przygotowania do tego momentu trwały bardzo długo. To bardzo ekscytujący dzień. Każdy chce być częścią Rady Pokoju – ogłosił Donald Trump podczas inauguracji. Zapewnił również, że nowa struktura będzie ściśle współpracowała z Organizacją Narodów Zjednoczonych.

Kto dołączył do nowej inicjatywy?

Na scenie w Davos pojawili się przywódcy i wysocy urzędnicy z krajów, które Trump określił mianem "członków-założycieli". Skład grupy jest zróżnicowany pod względem geograficznym, choć brakuje w nim kluczowych państw europejskich oraz Rosji. Najważniejsi sygnatariusze Rady Pokoju:

Reklama
  • Węgry: premier Viktor Orban,
  • Argentyna: prezydent Javier Milei,
  • Kosowo: przedstawiciele rządu,
  • Bliski Wschód: Arabia Saudyjska, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Jordania, Maroko i Bahrajn.
Reklama

Jak podaje "Financial Times", dokument podpisali także delegaci z Turcji, Pakistanu, Kazachstanu, Uzbekistanu, Armenii, Azerbejdżanu, Bułgarii, Indonezji, Paragwaju i Mongolii.

Kogo zabrakło?

Uwagę obserwatorów przykuł brak przedstawicieli większości państw Unii Europejskiej oraz Rosji. Inicjatywa Trumpa wydaje się budować nową koalicję, opartą na państwach Azji Centralnej, Bliskiego Wschodu oraz wybranych sojusznikach z Europy i Ameryki Południowej.