Zmiany mają dotyczyć rozporządzenia 261/2004, które reguluje prawa pasażerów w Unii Europejskiej w przypadku opóźnień i odwołań lotów. Obecnie odszkodowanie przysługuje, gdy opóźnienie przekracza trzy godziny. Nowe propozycje zakładają wydłużenie tego czasu do czterech, a nawet sześciu godzin.

Oznaczałoby to, że większość pasażerów, którzy dziś mogą ubiegać się o rekompensatę, w przyszłości nie otrzyma żadnej wypłaty.

Koniec odszkodowań za opóźnione loty? UE szykuje zmiany, które uderzą w 60 proc. pasażerów

To jednak nie jedyna kontrowersyjna propozycja. Część przewoźników postuluje, aby w nowych przepisach rozszerzyć definicję "nadzwyczajnych okoliczności". Gdyby zaliczono do nich m.in. strajki personelu czy niedobory kadrowe, linie lotnicze mogłyby uniknąć odpowiedzialności za wiele opóźnień.

Reklama

Organizacja konsumencka Euroconsumers ostrzega, że może to być najpoważniejsze od lat ograniczenie praw pasażerów w całej UE.

Jednym z najbardziej spornych tematów pozostają opłaty za bagaż podręczny. Mimo wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 2014 r. w sprawie linii Vueling, przewoźnicy nadal pobierają dodatkowe opłaty za walizki kabinowe.

Euroconsumers domaga się, by przy okazji zmian w przepisach jednoznacznie zapisać, że pasażer nie może być obciążany opłatą za przedmiot osobisty i bagaż podręczny o rozsądnych wymiarach.

Z sondażu organizacji wynika, że:

  • 90 proc. pasażerów uważa, że bagaż podręczny powinien być wliczony w cenę biletu,
  • 92 proc. chce jednolitych zasad w całej UE,
  • 91 proc. oczekuje interwencji Brukseli.

Sześć godzin opóźnienia i zero rekompensaty? Nadchodzą rewolucyjne zmiany w UE

Kontrowersje budzi również pobieranie opłat za wspólne miejsca dla rodzin. Euroconsumers popiera propozycję Parlamentu Europejskiego, by jasno zapisać w przepisach zakaz żądania dopłat za posadzenie dzieci obok rodziców oraz za miejsca dla osób towarzyszących pasażerom o ograniczonej mobilności.

Organizacja sprzeciwia się podnoszeniu trzygodzinnego progu uprawniającego do odszkodowania. Jej zdaniem byłoby to realne osłabienie ochrony konsumentów, a nie jedynie techniczna korekta przepisów.

Rewizja przepisów może doprowadzić do systemowego osłabienia praw pasażerów. Jeśli linie lotnicze uzyskają większą swobodę bez odpowiednich zabezpieczeń, koszty zakłóceń zostaną przerzucone na konsumentów. To nie jest kierunek, w którym powinna zmierzać europejska polityka transportowa - podkreśla Robert Warmbier, Country Lead Euroconsumers Polska.

Na skuteczność obecnych regulacji wskazują także badania dr. Piotra Śpiewanowskiego (SGH) oraz dr. Hinnerka Gnutzmanna. Wynika z nich, że obowiązujące przepisy redukują średnie opóźnienia o 3,9 minuty, ograniczają ryzyko opóźnień powyżej trzech godzin o ponad 70 proc. i nie prowadzą do wzrostu liczby odwołań lotów. W Unii Europejskiej odsetek tzw. "same day cancellations" jest o 20 proc. niższy niż w USA.

Reklama

Badania pokazują również, że rozporządzenie 261/2004 realnie działa. Liczba długich opóźnień na lotach krótkodystansowych spadła o dwie trzecie, a koszt dla pasażera wynosił maksymalnie 1,73 euro. Linie lotnicze częściej inwestują w punktualność niż wypłacają odszkodowania.

Ekonomiści wskazują, że przepisy można doprecyzować, m.in. wyrównać zasady wobec przewoźników spoza UE czy wprowadzić indeksację odszkodowań. Podkreślają jednak, że ograniczanie praw pasażerów byłoby krokiem wstecz.