Dziennik Gazeta Prawana logo

Oni namówili Trumpa do ataku na Iran. Tak wyglądały zakulisowe rozmowy

1 marca 2026, 08:56
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Donald Trump
Donald Trump miał zdecydować się na atak na Iran po naciskach m.in. ze strony Izraela/PAP/EPA
Donald Trump zdecydował się zaatakować Iran po naciskach ze strony Izraela i Arabii Saudyjskiej, która zachowywała pozory sprzeciwiania się walkom - podał "The Washington Post". Dziennik został poinformowany o rozmowach, jakie toczyły się za kulisami.

Atak na Iran - jak twierdzą cztery osoby zaznajomione ze sprawą - nastąpił po trwającym tydzień lobbingu ze strony sojuszników Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie.

Na Trumpa naciskał następca tronu

Saudyjski następca tronu Mohammed bin Salman wielokrotnie prywatnie telefonował do Trumpa w ciągu ostatniego miesiąca, nawołując USA do ataku - ustalił "The Washington Post". Jednocześnie książę publicznie wyrażał poparcie dla rozwiązania dyplomatycznego.

Iran - wróg Izraela

Natomiast premier Izraela Binjamin Netanjahu - według dziennika - wspierał amerykańskie zbrojenia w Zatoce Perskiej, ponieważ uważa Iran za egzystencjalnego wroga.

Nie żyje przywódca Iranu

Wspólne wysiłki tych dwóch liderów miały sprawić, że Trump skłonił się ku atakom, w którym zginęli m.in. najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei oraz kilku innych wysokich rangą dowódców i urzędników. Dziennikarze "WP", powołując się na informacje amerykańskiego wywiadu, podkreślili, że atak nastąpił mimo ocen, że siły Iranu nie będą stanowić zagrożenia dla USA przez najbliższą dekadę.

Saudyjski książę działał na dwa fronty

Informatorzy dziennika twierdzą, że w czasie, gdy Arabia Saudyjska zapewniała Iran, że nie pozwoli USA na wykorzystanie swojej przestrzeni powietrznej do ataku, saudyjski książę ostrzegał Amerykanów przed zagrożeniem wynikającym z powstrzymania się od uderzenia na Teheran. Stanowisko Mohammeda bin Salmana popierał jego brat, saudyjski minister obrony Khalid bin Salman, który w styczniu spotkał się za zamkniętymi drzwiami z amerykańskimi urzędnikami w Waszyngtonie. Ostrzegał wówczas - jak podają źródła "WP" - przed negatywnymi skutkami pozostawienia Iranu w spokoju. W tle sprawa handlu ropą naftową.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj