Jak powiedział dowódca holenderskich sił zbrojnych gen. Onno Eichelsheim, od kwietnia ministerstwo obrony rozpocznie rekrutację od 1000 do 1200 osób do nowych formacji. Według Eichelsheima pierwszych 600 specjalistów uda się pozyskać bardzo szybko.

Wnioski wyciągnięte z wojen

Dowódca podkreślił, że decyzja jest efektem wniosków wyciągniętych z wojen w Ukrainie oraz na Bliskim Wschodzie. Jego zdaniem drony, a także systemy służące do ich zwalczania, odgrywają obecnie znacznie większą rolę w działaniach zbrojnych niż wcześniej.

Reklama

Eichelsheim zaznaczył, że powodzenie projektu będzie zależało od ścisłej współpracy z przemysłem dronowym. Jak ocenił, wojsko musi stale modernizować i dostosowywać używane systemy do zmieniających się warunków pola walki. Według dowódcy Holandia jest pierwszym państwem Sojuszu Północnoatlantyckiego, które decyduje się na tak szerokie wdrożenie jednostek dronowych w strukturach armii.

Wojna dronów

Reklama

Wojna dronów – tak teraz mówi się o specyfice walk z Rosją. Jak pisał m.in. "Guardian" Bezzałogowce używane są zarówno do obserwacji czy samobójczych ataków, ale także coraz częściej do bombardowania pozycji przeciwnika. Nauka obsługi drona zajmuje ok. 140 godzin.

Ukraińscy żołnierze mówili w rozmowie z gazetą, że "walk na lądzie jest coraz mniej, bo zastępują je boje, które w powietrzu toczą bezzałogowce". "Linie frontu, rozdzielane wcześniej pozycjami piechoty, są teraz głęboką na kilka kilometrów strefą śmierci, gdzie ścierają się ukraińskie i rosyjskie drony” – napisał "Guardian"”.