Za wprowadzeniem eutanazji zagłosowało 270 posłów, przeciw – 286.
Zażarta debata polityczna
W 2025 r. posłowie poparli podobny projekt, ale utknął on potem w Izbie Lordów, gdzie toczyła się zażarta debata. Koniec sesji parlamentarnej sprawił, że pracę nad propozycjami trzeba byłoby rozpocząć od nowa, znów w niższej izbie. Tym razem jednak posłowie nie dali mu zielonego światła.
Apel o reformę opieki paliatywnej
John Sherrington, katolicki arcybiskup Liverpoolu, przyjął wynik z zadowoleniem. "Wciąż jesteśmy przekonani, że najlepszym sposobem łagodzenia cierpienia u kresu życia jest szerszy dostęp do wysokiej jakości opieki paliatywnej" – podkreślił duchowny w oświadczeniu.
W podobnym tonie wypowiedział się Gordon Macdonald szef koalicji "Care not Killing" ("Opieka zamiast zabijania"), który określił projekt mianem "niebezpiecznego" i "ideologicznego" oraz zaapelował do rządu o zreformowanie systemu opieki paliatywnej i społecznej.
Rozczarowanie i "karykatura sprawiedliwości"
O "ogromnym rozczarowaniu" mówiła z kolei Lauren Edwards, posłanka Partii Pracy, która wniosła projekt pod obrady. "Parlament zawiódł dziś w tej sprawie" – oceniła, dodając, że według niej tylko kwestią czasu jest, nim prawo do wspomaganego umierania zostanie w Królestwie przyjęte.
Dave Sowry z kampanii "My Death, My Decision" ("Moja śmierć, moja decyzja") nazwał rezultat "karykaturą sprawiedliwości" wobec osób, które „żyły nadzieją na to, że umrą spokojnie i na własnych warunkach”.
Rząd lewicowej Partii Pracy nie zajmował w tej sprawie stanowiska. Premier Andy Burnham nie wziął udziału w głosowaniu, choć sugerował, że przed dyskusją o wspomaganym umieraniu należałoby poprawić jakość opieki paliatywnej oraz opieki społecznej nad osobami dorosłymi.
Dyscyplina głosowania nie obowiązywała też w opozycyjnej Partii Konserwatywnej.
Projekt prawa do eutanazji
Zgodnie z projektem z nowego prawa mogłyby skorzystać osoby, którym według diagnozy lekarskiej zostało pół roku życia lub mniej. Decyzja nie mogłaby być podjęta pod przymusem lub naciskiem, a chory musiałyby mieć zdolność do jej świadomego podjęcia. Wymagana byłaby opinia dwóch lekarzy oraz trzyosobowego, specjalistycznego zespołu.
Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim doświadczeniem. Przez lata publikował teksty, głównie kulturalne, w rozmaitych mediach, takich jak Gazeta Wyborcza, Wprost, Wirtualna Polska. W Dziennik.pl od 2017 roku, obecnie jako wydawca i redaktor newsroomu.
