W Chinach ruszyła linia kolejowa do Tybetu. To najwyżej położona kolej na świecie. Jej tory leżą średnio cztery tysiące metrów nad poziomem morza.
Prezydent Chin, oficjele, dziennikarze, ci, którzy zasłużyli się przy budowie trasy, a do tego zwykli śmiertelnicy - to pasażerowie pociągu "Qing 1", który
wyruszył dziś z Golmud do stolicy Tybetu, Lhasy. W dwanaście godzin skład pokona dwa tysiące kilometrów.
Pociąg jest klimatyzowany, a do przedziałów cały czas wtłaczany jest dodatkowy tlen. Wszystko po to, by pasażerowie nie mieli problemu z podróżowaniem na dużej wysokości. W najwyższym punkcie trasa przebiega aż na 5072 metrach nad poziomem morza!
Linia określana jest jako konstrukcyjny cud. Wielu inżynierów nie dawało Chińczykom żadnych szans na budowę kolei na zlodowaciałych stokach gór i prowadzeniu mostów nad kilkusetmetrowymi przepaściami. Ci jednak nie przejęli się krytyką i zbudowali trasę.
Kolej krytykują obrońcy praw człowieka. Boją się, że to sposób na odciągnięcie Tybetańczyków od tradycji. Teraz przecież będzie im łatwiej opuścić swój kraj. Do tego linia ma bardziej zjednoczyć Tybet z Chinami, przez co ten kraj na pewno nie osiągnie niepodległości.
Chińskie władze odrzucają te komentarze machnięciem ręki. Dla nich kolej ta jest przede wszystkim projektem ekonomicznym. Do Tybetu przyjedzie więcej turystów, a to oznacza duże sumy wpływające do budżetu.
Pociąg jest klimatyzowany, a do przedziałów cały czas wtłaczany jest dodatkowy tlen. Wszystko po to, by pasażerowie nie mieli problemu z podróżowaniem na dużej wysokości. W najwyższym punkcie trasa przebiega aż na 5072 metrach nad poziomem morza!
Linia określana jest jako konstrukcyjny cud. Wielu inżynierów nie dawało Chińczykom żadnych szans na budowę kolei na zlodowaciałych stokach gór i prowadzeniu mostów nad kilkusetmetrowymi przepaściami. Ci jednak nie przejęli się krytyką i zbudowali trasę.
Kolej krytykują obrońcy praw człowieka. Boją się, że to sposób na odciągnięcie Tybetańczyków od tradycji. Teraz przecież będzie im łatwiej opuścić swój kraj. Do tego linia ma bardziej zjednoczyć Tybet z Chinami, przez co ten kraj na pewno nie osiągnie niepodległości.
Chińskie władze odrzucają te komentarze machnięciem ręki. Dla nich kolej ta jest przede wszystkim projektem ekonomicznym. Do Tybetu przyjedzie więcej turystów, a to oznacza duże sumy wpływające do budżetu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl