Nie wiadomo, czy to islamscy terroryści podłożyli potężną bombę w pociągu do Aachen w Niemczech. Jest to jedna z wersji, jakie zakłada policja. Na szczęście ładunek udało się rozbroić zanim eksplodował. Inaczej zginęłyby dziesiątki osób.
11 litrów butanu i 4 litry benzyny podłączone do zapalnika czasowego były w walizce, która leżała w pustym przedziale. Torba przykuła uwagę konduktora. Myślał, że ktoś zostawił bagaż, ale gdy podszedł do pakunku, usłyszał ciche tykanie zegara. Natychmiast powiadomił maszynistę.
Na rozkaz policji pociąg skierowano na bocznicę i zatrzymano inne, które przejeżdżały w pobliżu. Wreszcie do akcji wkroczyli saperzy. Udało im się rozbroić bombę. Teraz funkcjonariusze szukają zamachowców. Sądzą, że to albo islamscy terroryści, albo ktoś próbował szantażować kolej i wyłudzić ciężkie pieniądze, ale nie zdążył.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|