Paryżanie liczą, że za sterami pociągu podmiejskiego, do którego właśnie wsiedli, siedzi uzdolniony aktorsko maszynista. Wtedy taka podróż to nie lada rozrywka. Gdy np. komunikat, żeby pasażer pamiętał o zabraniu bagażu, czyta sam francuski prezydent Jacques Chirac. Śmieją się też do rozpuku, kiedy "Rambo" zapowiada następną stację postoju pociągu.
Przełożeni kolejarza nie mają nic przeciwko temu, że daje w pracy takie show. Poprosili go tylko, żeby na czas wyborów prezydenckich wyrzucił z repertuaru głos Chiraca. W końcu koleje państwowe muszą być politycznie i poprawne, i neutralne.