To była bitwa jak na filmach o wojnie. Kilkadziesiąt okrętów wojennych strzelało do siebie u wybrzeży Sri Lanki, gdy rebelianci, Tamilskie Tygrysy, wpadli w zasadzkę rządowej marynarki wojennej.
Marynarze z wojskowych okrętów zauważyli 23 tamilskie ścigacze. Dowódcy nie zastanawiali się ani chwili. Od razu wydali rozkaz otwarcia ognia. Rebelianci jednak nie uciekli, bo wierzyli w swoją przewagę liczebną. No i się pomylili. Rezultat starcia? Osiem ścigaczy na dnie, 70 zabitych buntowników. Reszta uciekła, a po stronie rządowej zanotowano tylko jedną - i to lekko - uszkodzoną korwetę.
To jedna z największych bitew tego konfliktu. Walki na Sri Lance trwają od 1983 roku. Gruba rebeliantów, zwana Tamilskimi Tygrysami, wypowiedziała wojnę rządowi. Mimo wielu rozmów między zwaśnionymi stronami, na wyspie nie udało się zaprowadzić pokoju.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|