Hieny, hipopotamy, lwy i antylopy - wszystkie te zwierzęta miały być wyrwane z naturalnego środowiska i zamknięte w klatkach. Tylko dlatego, że tajlandzki premier Thaksin chciał zrobić prezent swoim wyborcom i pokazać im egzotyczne zwierzęta.
Obrońcy przyrody z całego świata robili wszystko, by do tego nie dopuścić. Błagali o pomoc nawet kenijskie władze. Te jednak były niewzruszone. Liczyły się tylko dolary, jakie dostałyby
za każdego zwierzaka.
Ale z pomocą ekologom ruszyła... tajlandzka armia. Obaliła premiera, a generałowie zapowiedzieli, że transakcji nie będzie, bo nie będą marnować pieniędzy podatników na budowę
gigantycznego zoo.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
