Dziennik Gazeta Prawana logo

Tajlandzki przewrót uratował kenijskie lwy

12 października 2007, 13:38
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
180 zwierząt z Kenii miało skończyć w ciasnych klatkach tajlandzkiego zoo, które wymarzył sobie były premier Tajlandii. Jednak, gdy armia wykopała premiera ze stołka, do transakcji nie dojdzie, a zwierzęta zostaną wolne na afrykańskich sawannach.

Hieny, hipopotamy, lwy i antylopy - wszystkie te zwierzęta miały być wyrwane z naturalnego środowiska i zamknięte w klatkach. Tylko dlatego, że tajlandzki premier Thaksin chciał zrobić prezent swoim wyborcom i pokazać im egzotyczne zwierzęta.

Obrońcy przyrody z całego świata robili wszystko, by do tego nie dopuścić. Błagali o pomoc nawet kenijskie władze. Te jednak były niewzruszone. Liczyły się tylko dolary, jakie dostałyby za każdego zwierzaka.

Ale z pomocą ekologom ruszyła... tajlandzka armia. Obaliła premiera, a generałowie zapowiedzieli, że transakcji nie będzie, bo nie będą marnować pieniędzy podatników na budowę gigantycznego zoo.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj