Rosjanie wiedzą, jak to się może skończyć, gdy bolszewicy zdobywają rządowe gmachy. A bolszewicy o zabarwieniu nazistowskim to podwójny kłopot. Dlatego władze nie czekały na wystrzał z krążownika Aurora, tylko do ministerstwa wysłały milicjantów. A ci nie bawili się w dyskusje ideologiczne, tylko porządnie bolszewików wygrzmocili pałami. A potem wszystkich zamknęli.
Władze zdecydowały się pokazać twarde oblicze. Boją się, że bolszewicy, którzy ostatnimi czasy coraz chętniej rzucają faszystowskimi hasłami, przyciągną w swe szeregi zbuntowaną młodzież, która nie może sobie znaleźć miejsca w nowoczesnej Rosji. Dlatego protestujący mogą oczekiwać równie surowych wyroków, jak ich koledzy, którzy rok temu tylko protestowali pod Kremlem. Tamci dostali aż trzy lata więzienia. Tym grożą jeszcze ostrzejsze kary.