Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojsko odbiło więzienie z rąk gangsterów

12 października 2007, 13:39
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
O takim więzieniu marzy każdy skazany. Jacuzzi w celach, w lokalnych warsztatach laboratoria narkotykowe, a w piwnicach skład broni. Jednak po dziesięciu latach zabawa się skończyła i do gwatemalskiego zakładu karnego wkroczyły trzy tys. żołnierzy.

Akcja trwała godzinę. Komandosi zajęli składy broni, zlikwidowali fabryczki kokainy, a więźniów pozamykali w celach. Bo zakład karny Pavon był istną jaskinią zła. Dziesięć lat temu więźniowie dogadali się ze strażnikami i przekupili dyrektora. Potem się zaczęło. Skazańcy produkowali narkotyki. Wychodzili na przepustki, kiedy chcieli. Mało tego, niektórzy wychodzili do pobliskiego miasta, by zbierać haracze. A kto chciał, mógł o każdej porze dnia i nocy zapukać do bram więzienia, by kupić kałacha czy pistolet. Szefom lokalnych gangów żyło się tak dobrze, że w celach mieli jacuzzi, telewizory i komputery.

Oczywiście nikt nie wiedział, co się dzieje za murami, a lokalna policja nie robiła nic. Za całą sprawę wzięli się więc gwatemalscy dziennikarze. Dokładnie opisali, jak wygląda życie w Pavon. I to przelało czarę. Władze kraju ostro wzięły się za więzienie i do zakładu wysłały komandosów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj