Putin gra na obie strony. Z jednej - domaga się, by ajatollahowie zrezygnowali z produkcji bomby. Z drugiej - dzięki rosyjskiej broni przeciwlotniczej władze w Teheranie będą się czuły bezpiecznie, wiedząc, że nowoczesne pociski powstrzymają atak lotniczy na ich reaktory atomowe. Nowoczesne pociski zestrzelą każdy amerykański czy izraelski samolot.

Według agencji "MiddleEast Newsline", pierwsze rakiety trafiły do Iranu już teraz, a do końca 2007 r. rosyjskie wyrzutnie ochronią całe niebo nad tym krajem. A Amerykanie mają teraz twardy orzech do zgryzienia. Bo Rosjanie nie wepchnęli Teheranowi złomu, tylko jedne z najnowocześniejszych pocisków przeciwlotniczych świata. Rakiety S-300 mają zasięg aż 300 km. Mogą więc zniszczyć każdy samolot, zanim ten zdąży zbombardować cel.

Wychodzi więc na to, że Iran coś kręci, bo jeśli te instalacje atomowe są tak pokojowe, jak twierdzą władze w Teheranie, to po co je tak chronić. Rosja też zagrała fatalnie. Nie tylko popsuje swoje stosunki z USA i Unią Europejską, ale także pomoże islamskim fanatykom bezkarnie wyprodukować bombę atomową.