Z reaktora w Dreźnie wyjechały w nocy dwa transporty. Każdą eskortowało 40 radiowozów. Ale tylko na pokładzie jednej z nich było 326 kilo uranu. Trasa nie była długa, zaledwie 10 kilometrów. Wzdłuż drogi kręcili się policjanci po cywilnemu, gotowi w każdej chwili powstrzymać terrorystów.
Jednak okazało się, że środki bezpieczeństwa zawiodły, bo na drodze ciężarówki znalazło się 30 ekologów. Konwój musiał nadłożyć drogi, bo policjanci nie chcieli szarpać się z obrońcami środowiska, którzy chcieli, by uran został w Niemczech. Ich zdaniem jego przewożenie aż zapraszało terrorystów do ataku.
Gdy konwój trafił na lotnisko, rosyjscy eksperci załadowali śmiercionośny ładunek do wnętrza transportowego samolotu, który odleciał w stronę Rosji.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
