Być może uda się wyjaśnić wszystkie kwestie związane z tragiczną śmiercią księżnej Diany. Śledczym udało się wreszcie dotrzeć do kierowcy zaginionego fiata uno, z którym to autem miała kolizję limuzyna wioząca Lady D. Tuż po wypadku w paryskim tunelu Alma - znaleziono bowiem szczątki tylnego światła i fragmenty karoserii białego fiata. Ślady białej farby widoczne też były na wspomnianej limuzynie.

Detektywi od niemal 10 lat poszukiwali kierowcy białego samochodu, a im dłużej im się to nie udawało, tym więcej hipotez pojawiało się wokół tajemniczego wypadku. Przełom nastąpił niedawno, kiedy to przesłuchano 32-letniego Francuza wietnamskiego pochodzenia Le Van Thanh.

Ku zaskoczeniu wszystkich Le Van potwierdził, że feralnego dnia, 31 sierpnia 1997 r., kierował w Paryżu swoim białym fiatem uno. Dlaczego policjanci nie mogli go znaleźć? W kilka godzin po zdarzeniu Le Van przemalował u swego znajomego samochód na czerwony oraz naprawił uszkodzenia wynikające z wypadku w tunelu. Gdy w 1997 roku francuscy policjanci przesłuchiwali Le Van Thanha, ten przestraszony szumem wokół śmierci Lady D., nie wyznał im prawdy co do przebiegu zdarzenia - twierdził wręcz, że samochód przemalował... dzień przed wypadkiem.

Sprawa pewnie nie wyszłaby na jaw, gdyby nie raport sporządzony przez komisarza policji, Lorda Stevensa, który od lat dążył do ujawnienia wszystkich okoliczności związanych ze śmiercią księżnej Diany. Samo poszukiwanie zagubionego uno zajęło mu ponad trzy lata. Teraz zostało ono zakończone pełnym sukcesem.

Czy odnalezienie Le Van Thanha rozwieje wszystkie tajemnice związane z tragedią sprzed niemal 10 lat. Miejmy nadzieję, że tym razem będzie on chciał współpracować z organami ścigania.