"Vindo" ma uszkodzone silniki i ster. Dziewięcioosobowa załoga nie mogła przez wiele godzin zmienić jego kursu. Sytuację utrudniała zła pogoda. Nie dawała żadnych szans holownikom, by mogły dopłynąć na pomoc. Ratownikom tylko pozostawało czekać i modlić się, by statek ominął platformy. Tak też się stało.
A mogła to być prawdziwa katastrofa. Bo na obydwu platformach wydobywa się gaz ziemny. Jeśli uderzenie naruszyłoby ich konstrukcję, mogło dojść do potężnego wybuchu.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
