Mieszkańcowi Charkowa tak znudziło się życie, że po kilku kieliszkach wódki postanowił ze sobą skończyć. Zdesperowany rzucił się na tory metra. Ale maszynista pociąg zatrzymał. Niedoszły samobójca, gdy wytrzeźwiał, postanowił zaskarżyć kolejkę.
Ukrainiec chce pieniędzy za to, że pociąg go nie przejechał, a tylko lekko poturbował. Od razu dogadał się ze sprytnym adwokatem i chce teraz fortuny. Bo, jak twierdzi, metro uniemożliwiło mu popełnienie samobójstwa.
Władze kolejki bronią się, że maszynista zrobił to, co do niego należało i sami chcą pozwać Ukraińca. Za zakłócenie ruchu pociągów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|