Guangzhou to jedno z największych i najbogatszych miast w południowych Chinach. To wykorzystują gangsterzy. Podjeżdżają na motocyklu do przechodniów i wywrywają im teczki, czy torebki.
Ludzie zaczęli obwiniać władze o niekompetencję, więc wściekły burmistrz rozkazał rozwiązać problem bandytów na dwóch kółkach.
Posłuszni urzędnicy zareagowali szybko i prosto - skoro narzędziem przestępstwa jest motocykl, to trzeba zakazać jego użytkowania. A przy okazji, zakaz objął skutery i rowery z malutkimi
silniczkami.
Aby przekonać zwykłych obywateli, że zakaz nie jest wymierzony także w nich, władze postanowiły zwrócić pieniądze za każdy pojazd, który będzie odstawiony na specjalne policyjne parkingi. Tam rzeczoznawcy wycenią jego wartość i wypłacą zwracającemu gotówkę.
Motocykliści odgrażają się, że zaskarżą decyzję władz miasta do sądu, bo przecież Komunistyczna Partia Chin pozwoliła używać jednośladów.