Dziennik Gazeta Prawana logo

Niemieckie króliki-giganty uratują Koreę Płn.

12 października 2007, 15:04
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Koreański dyktator Kim Dzong Il wreszcie wie, jak rozwiązać problem głodu. Chce wynająć niemieckiego hodowcę królików, który potrafi wychować króliki ważące po dziesięć kilogramów.

Karl Szmolinsky, emeryt z Eberswalde, gdy wyhodował Roberta, potężnego, ważącego 11 kilogramów samca największej króliczej rasy na świecie - niemieckiego szarego giganta, nawet nie przypuszczał, że dostanie ofertę pracy od północnokoreańskiej ambasady w Berlinie.

Ma niedaleko Phenianu stworzyć fermę gigantycznych królików. A jego podopieczni czekają już na niego w Korei. Bo pocztą dyplomatyczną do komunistycznego kraju pojechało już osiem samic i cztery samce. A to wystarczy, by rodziło się 60 królików rocznie.

Mięso królika ma, według tyrana z Phenianu, być receptą na głód. Każdy Koreańczyk dostanie przydział mięsa. I to ma mu wystarczyć. Ale specjaliści nie wierzą w powodzenie planu.

Bo nie ma szans, by nawet króliki mnożyły się tak szybko, aby wyżywić 23 miliony głodnych mieszkańców komunistycznej Korei. I jest jeszcze jeden problem. Króliki potrzebują trawy. A, jak pokazały filmy, przemycone z Korei, to mieszkańcy są tak tam głodni, że sami jedzą trawę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj