Justin Stasney, z nieznanych powodów, zaczął strzelać we własnym domu i zmusił własną mamę do ucieczki. Kobieta wezwała policję. Funkcjonariusze spodziewali się szaleńca, więc na miejsce przybyli komandosi z oddziału SWAT. Przez cztery godziny próbowali się ze Stanseyem kontaktować. Dzwonili, wołali przez megafon. Wszystko jednak na marne.
Zdecydowali zatem o ostatecznym kroku: ataku. Komandosi wbiegli do domu przez drzwi, dach i okna. Ale tego, co zobaczyli, się nie spodziewali. Ich oczom ukazał się obraz rozanielonego mężczyzny, słodko drzemiącego na fotelu. Pokrzyczał, postrzelał i poszedł spać.
Oddział komandosów przez cztery godziny próbował wyprowadzić z domu uzbrojonego mieszkańca Walhalli w Południowej Karolinie, który pistoletem groził własnej mamie. Gdy w końcu weszli do środka, zastali go śpiącego w fotelu. Oskarżono go o niedozwolone używanie broni.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama