Rybacy wypłynęli na połów antarów patagońskich, dwumetrowych ryb - ulubionego dania kałamarnicy. I można powiedzieć, że schwytali morskiego potwora na żywą przynętę. Złowiona kałamarnica nie była zbyt okazała - ot, niecałe pół tony i kilka metrów. I nie była agresywna, bo świeżo po posiłku.
Kałamarnice należą do największych bezkręgowców świata, kiedyś złapano 25-metrową! Te mięsożerne mięczaki, o kształcie przypominającym torpedę, mają "usta" jak dziób. A silne są na tyle, aby zgnieść stalową linę, mają pięć par długich ramion z przyssawkami.
Takie potwory od wieków siały strach na morzach i oceanach. Wielkie jak wieżowce kałamarnice potrafiły ponoć przełamać statek jak zapałkę. Rybacy z Nowej Zelandii złowili właśnie 450-kilogramowy okaz. Według naukowców - to maleństwo, choć oczy ma jak talerze.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Powiązane
Reklama
Reklama
Reklama