Na kilka dni zatrzymano ruch na trasie Londyn - Glasgow, a pociągi typu pendolino, prywatnych linii Virgin nie będą jeździć w całej Anglii. Tymczasem koło torów na odcinku, na którym pociąg osiągał największą prędkość, znaleziono luźno rzucone ciężkie bolce, do wyjęcia których potrzebny byłby specjalistyczny, bardzo ciężki sprzęt.
Network Rail, firma odpowiedzialna za utrzymanie i naprawę torów kolejowych, tłumaczy, że takim posługują się inżynierowie przy budowie torowisk. "Cztery bolce leżały ułożone obok torów, ślady wskazują, że usunięto je niedawno. To wyjątkowo dziwna sprawa, bo nie istnieje żadne racjonalne wyjaśnienie" - brytyjska gazeta cytuje starszego rangą pracownika kolei. Kilka dni przed wypadkiem odcinek, na którym zdarzył się wypadek, był rutynowo kontrolowany i wszystko było w porządku.
Media podejrzewają, że tory mogli rozkręcić terroryści. Chcieli sprawdzić, czy łatwo jest przeprowadzić taki atak. I, jak obawiają się władze, mogą próbę powtórzyć. Tym razem na trasie, gdzie jeździ więcej osób...
Ostateczny bilans piątkowej katastrofy to jedna ofiara śmiertelna i 120 rannych