W kraju, który chwali się największą liczbą blogów na osobę na świecie, internet stał się naturalną bronią w rękach polityków. Prywatne strony Sarkozy.fr czy wspierająca Royal Segosphere.net, hołubią swoich kandydatów, tymczasem blogi zaangażowanych internautów bezlitośnie punktują wszelkie pomyłki i wpadki, zarówno kandydata prawicy, jak i socjalistki.

Na niecały miesiąc przed wyborami, internet stał się najważniejszą, z punktu widzenia młodego wyborcy, platformą politycznej walki.