Od zepsutej lodówki zajął się i spłonął cały dom. Sześcioosobowa rodzina została tylko "z koszulami na plecach".

"Nie szkodzi, bo to tylko przedmioty, a mogliśmy stracić życie" - tłumaczy Leticia. "Coco jest i będzie częścią naszej rodziny, traktuję go jak moje szóste dziecko" - dodaje.

Do czasu gdy ich dom zostanie odbudowany, mieszkać będą u rodziny. Pomoc pogorzelcom zaofiarował Czerwony Krzyż i sąsiedzi.