Jego ciało jeździło pociągiem relacji Savona - Turyn w północnych Włoszech. Trasę zdołał pokonać trzykrotnie, nim ktoś zorientował się, że starszy pan nie śpi. Tuż po wejściu do przedziału zdrzemnął się, a chwilę później zmarł na atak serca. Najwyraźniej nie sprawdzano mu biletu. Ponoć wracał z urlopu.
Starszy, 85-letni mężczyzna jeździł koleją w tę i z powrotem przez sześć godzin. Nikt z pasażerów ani obsługi włoskich kolei nie zwrócił uwagi, że Ferdinando Borelli nie żyje - donosi brytyjski "The Sun".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama