Uśmiechnięty prezydent Iranu, marynarze dziękujący za zwolnienie. To wszystko tylko otoczka. Bo prawdziwe warunki, w jakich Iran przetrzymywał porwanych Brytyjczyków, to prawdziwy koszmar.
Wepchnięto ich do więzienia. Nie mogli z nikim rozmawiać, strażnicy się na nich wyżywali. Nawet nie widzieli, gdzie są, bo przez cały czas mieli zawiązane oczy.
Powiedziano im, że jeśli nie przyznają się, że próbowali przeszukać statek na irańskich wodach terytorialnych, to najbliższe siedem lat spędzą w najcięższym irańskim więzieniu, z którego prawdopodobnie żywi nie wyjdą. Dlatego właśnie marynarze zrobili to, co kazali im porywacze z Teheranu.
Na szczęście teraz nastał koniec ich koszmaru. Brytyjska Admiralicja uznała, że marynarze nie złamali żadnych przepisów, poddając się wrogowi. Dlatego nie grozi im sąd wojenny. Będzie jednak śledztwo, dlaczego dowódca fregaty HMS Cornwall nie udzielił im żadnego wsparcia. Mógł przecież wysłać uzbrojony śmigłowiec, a do dyspozycji miał też całą eskadrę amerykańskich ścigaczy, które bez problemu rozprawiłyby się z Irańczykami.