Policja poinformowała, że dotarły do niej groźby masowych zabójstw. Dlatego mundurowi ostrzegli wszystkie szkoły i postawili funkcjonariuszy w stan najwyższej gotowości.
Według policji, 28-latek oświadczył swojej rodzinie, że zamierza przeprowadzić coś, "co zaćmi tragedię w Wirginii". Zadzwonił też do pastora, któremu powiedział to samo. Dodał, że ma broń automatyczną i materiały wybuchowe. Ale nie ujawnił, gdzie chciałby zaatakować.
Policja nie pierwszy raz zajmuje się tym mężczyzną. Tyle że wcześniej 28-latek dzwonił do niej, by się poskarżyć na przemoc w domu. Mundurowi wiedzą, że mężczyzna jest uzależniony od metaamfetaminy.
Skoro tyle jest informacji, dlaczego mężczyzny nie złapano i nie wsadzono za kraty? Problem w tym, że 28-latek nie ma stałego zameldowania. Ostatnio widziano go w miasteczku ok. 55 kilometrów na południe od Sacramento. Obława trwa.
W czasie masakry na uniwersytecie Virginia Tech psychopata zastrzelił 32 osoby, a potem popełnił samobójstwo.