"Nie ma deszczu od tak dawna, że cały teren zamienia się w jedną wielką suchą dziurę" - mówi farmer Ian Singelton. Sytuacja za chwilę może stać się o wiele groźniejsza. Rząd Australii ogłosił właśnie, że o ile w ciągu miesiąca nie spadnie deszcz, władze odetną rolników od dostaw wody, którą ci nawadniają pola. Pierwszeństwo mają miasta, tam musi być woda - tłumaczy premier John Howard.
"Musimy modlić się o deszcz" - mówi i dodaje, że "sytuacja w rejonie Murray-Darling jest dramatyczna". Zagrożone są farmy, mleczarnie i winnice. Już wiadomo, że wartość gospodarki Australii spadnie o jeden procent. Dla rolników może to oznaczać konieczność sprzedania ich ziemi.
Dla producentów żywności w Australii nadeszły ciężkie czasy. Rolnicze zagłębie kraju zamienia się w pustynię. Winna temu jest najgorsza od stu lat susza. Władze chcą zmienić bieg rzeki Murray-Darling tak, żeby płynęła do miast.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama