Podział rosyjskiej cerkwi trwał blisko 90 lat. Wspólnotę na emigracji powołało w latach 20. ubiegłego wieku duchowieństwo, które uciekło z bolszewickiej Rosji wraz z około 2,5 milionami Rosjan, zwolennikami caratu. Emigracyjna cerkiew ma obecnie około pół miliona wiernych w ponad 30 krajach świata w Ameryce, Europie i Australii.

Cerkiew w Moskwie podporządkowała się władzom komunistycznym i współpracowała z nimi, cerkiew emigracyjna przez lata była w opozycji. Dziś zwierzchnik Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Zagranicą metropolita Ławr i patriarcha Moskwy i Wszechrusi Aleksy II podpisali akt zjednoczenia obu Kościołów.

Ceremonia odbyła się w moskiewskim soborze Chrystusa Zbawiciela. Uroczystość transmitowała rosyjska telewizja państwowa, a prezydent Rosji Władimir Putin był najważniejszą osobą. W końcu to on w 2003 roku rozpoczął kontakty z emigracyjnym duchowieństwem.

"Podpisanie aktu oznacza nie tylko przywrócenie jedności Kościoła, lecz jest również wydarzeniem prawdziwie ogólnonarodowym" - podkreślał dumny Putin.

Zjednoczenie obu Kościołów to wielki sukces Putina. Nie jest tajemnicą, że prezydent podporządkował sobie cerkiew moskiewską, która bezkrytycznie popiera jego wszelkie decyzje. Patriarcha Aleksiej II mocno popiera Kreml.

Nowa rosyjska emigracja, której nieformalnym liderem jest skłócony z Putinem oligarcha Borys Bierezowski, jest rozczarowana. Bierezowski zapowiadał niedawno, że szykuje w Rosji antyputinowską rewolucję. Bez poparcia cerkwi będzie mu trudno.