Syryjski prezydent doszedł do władzy w 2000 roku. Wtedy także odbyło się referendum prezydenckie. Baszszar al-Asad - jedyny kandydat, dostał wtedy 97,29 proc. głosów poparcia.
Na prezydenta naznaczył go ojciec - Hafiz al-Asad. Początkowo prezydentem miał zostać brat Baszszara - Basil, ale w 1994 roku zginął w wypadku samochodowym.
Kiedy Hafiz al-Asad zmarł, Baszszar był trochę za młody, by objąć stanowisko prezydenta. Dlatego szybko zmieniono konstytucję i obniżono wymagany wiek. Baszszar wystartował w referendum prezydenckim i został prezydentem na 7 lat.
Nieliczna syryjska opozycja wezwała do bojkotu wyborów. Opozycja zamierza zbojkotować głosowanie. Abdel Azim, rzecznik Demokratycznego Zgromadzenia Narodowego (RND) zrzeszającego sześć nielegalnych partii powiedział, że "aby to głosowanie można było uznać za prawdziwe wybory, powinno być wielu kandydatów".
Nie wiadomo, ilu z 12 mln uprawnionych do głosowania Syryjczyków pójdzie do urn. Zapewne jednak oficjalna frekwencja będzie wysoka, a prezydent dostanie ponad 95 proc. głosów.
Syryjczycy w niedzielę zagłosują w referendum prezydenckim. To prawie jak wybory. Prawie, bo kandydat jest jeden - to urzędujący prezydent Baszszar al-Asad. W poprzednich wyborach poparło go prawie 98 proc. Syryjczyków.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama