"Wiem, że niektórzy ludzie uznają to za ohydne i obrzydliwe" - oświadczył McGowan, jedząc małego pieska. Nie pomylił się. To, co zrobił, rzeczywiście przyprawia o mdłości. Artysta najpierw pieska ugotował, a potem zrobił z niego pulpety.
Dlaczego zjadł zwierzątko? Paradoksalnie dlatego, że chciał zaprotestować przeciwko... zabijaniu zwierząt. "Robię to, ponieważ Królewskie Towarzystwo Zapobiegania Agresji wobec Zwierząt nie potrafi ukarać księcia Filipa i jego przyjaciół za strzelanie w styczniu do lisa. Przez pięć minut pozwalali mu umierać, a potem zakatowali na śmierć kijami" - wytłumaczył McGowan.
Problem polega na tym, że Towarzystwo wcale nie jest pewne, czy lis zginął w tak straszny sposób. Sekcja zwłok zwierzęcia wykazała, że zginął od strzałów. O zakatowaniu kijami mówił tylko jeden świadek polowania. Ale potem zmienił zeznania.
To nie pierwszy "żołądkowy" występ McGowana. Choć jest wegetarianinem, to kiedyś w ramach artystycznego występu zjadł łabędzia. Co ciekawe obrońcy zwierząt popierają jego akcje. Pewnie, jak wielu z obserwatorów, mają nadzieję, że to wcale nie było mięso.
McGowan pieska spałaszował w oknie domu Yoko Ono. Powiedział, że żona Johna Lennona także spróbowała psiego mięsa. A jak smakowało zwierzątko? "Ohydnie" - odpowiada McGowan. Jaki pomysł, taki smak.
Jak można zaprotestować przeciwko polowaniom na lisy, w których uczestniczy rodzina królewska? Brytyjski artysta Mark McGowan zazwyczaj protestuje żołądkiem. Tym razem postanowił zjeść pieska corgi. To właśnie tę rasę najbardziej lubi królowa Elżbieta II.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama