Hindusi przemierzają je na kołach, nogach i kopytach. O drogach w Indiach można powiedzieć wszystko, ale na pewno nie to, że są spokojne i bezpieczne. Wypadki to tam smutna codzienność. Jeśli się da, po kolizji nikt nie wzywa policji, a kierowcy szybko odjeżdżają. Ale śmierć na drogach to w Indiach prawdziwa plaga.
Jedna z największych indyjskich gazet donosi, że w Indiach co 6 sekund ktoś zostaje ranny lub ginie w wypadku drogowym. Rocznie śmierć na drodze dosięga w Indiach 100 tys. osób. To o tyle dziwne, że w tym kraju większość ludzi nie ma nawet samochodu...
Policja zaczęła więc reagować. Najpierw radary, później także mandaty, i to tak wysokie, że większości kierowców nie stać, by je płacić. Kara za złamanie przepisów drogowych to średnio aż 20 dniówek. Kierowcy twierdzą jednak, że policja jest przekupna, dlatego nawet wysokie kary i tak nic nie zmienią.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|