Saudyjczyk kategorycznie zaprzeczył zarzutom, jakoby począwszy od 1985 roku otrzymywał w ratach jakiekolwiek pieniądze od BAE Systems. Właśnie 22 lata temu brytyjska zbrojeniówka zawarła z Arabią Saudyjską kontrakt wart 85 mld dolarów. Łapówka wielkości dwóch mld dolarów miała być przekazywana za pośrednictwem amerykańskiego banku w Waszyngtonie.
Ale to nie koniec podejrzanych układów wymiennych. Bandar bin Sultan, potężny saudyjski polityk, miał dowiedzieć się od prezydenta Busha o ataku na Irak o wiele wcześniej niż sekretarz stanu USA, Colin Powell. Rok później miał się za tę informację odwdzięczyć, obniżając ceny ropy na chwilę przed wyborami prezydenckimi w 2004 roku. Wtedy właśnie George Bush został wybrany na drugą kadencję.
Na rzecz Saudyjczyków działać miał także Londyn. W ubiegłym roku premier Tony Blair nakazał wstrzymanie dochodzenia w sprawie wypłaty przez BAE 120 mln dolarów urzędnikom saudyjskim, współpracującym z koncernem. Decyzja została natychmiast skrytykowana przez OBWE, także rząd USA. Waszyngton przekazał nawet Londynowi oficjalną skargę w tej sprawie. W czwartek Blair, pytany o tę kwestię na szczycie G8, odmówił komentarza.
Książę Bandar bin Sultan, syn saudyjskiego ministra obrony, między 1983 a 2005 rokiem był ambasadorem Arabii Saudyjskiej w Waszyngtonie.
Saudyjski książę Bandar bin Sultan wziął dwa miliardy dolarów łapówki od brytyjskiego koncernu BAE Systems. W zamian firma wygrała potężny kontrakt na dostawę uzbrojenia. Na wszystko miało się zgodzić brytyjskie Ministerstwo Obrony - donoszą BBC i dziennik "Guardian".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama