Kiedy z początkiem czerwca brak monet stał się bardzo uciążliwy, bank wprowadził do obrotu monety o łącznej wartości niemal 5 mln rupii (ponad 90 milionów euro), z czego milion w czwartek. Ale nie rozwiązało to kryzysu.

W kolejkach w banku po drobne stoją tysiące ludzi, z których wielu potem odsprzedawało monety z zyskiem. Przed bankiem stragan założyła kobieta, u której rulonik ze stu rupiami kosztował 120.

Brak drobnych zmusza do twórczych rozwiązań. Okazało się, że świetnym źródłem monet są żebracy, których w Kalkucie nie brakuje. W sklepach klienci starają się kupować takie ilości towarów, żeby wyszła okrągła suma albo zamiast reszty przyjmują inne rzeczy.

Przedstawiciele banku mówią, że nie rozumieją przyczyn braku drobnych na rynku. Ponoć handlarze przetapiają monety, ponieważ ich wartość nominalna jest niższa od wartości samego stopu.

Bank bada również doniesienia, że monety przetapiane są na ostrza do golenia. Podobno z jednej rupii można zrobić aż sześć ostrzy.