Sześć tygodni po wyborach prezydenckich Nicolas Sarkozy zdobył pełnię władzy. Francuzi dali jego Unii na rzecz Ruchu Ludowego (UMP) przytłaczającą większość w parlamencie. Socjaliści grający na strachu wyborców przed wszechpotężnym szefem państwa ponieśli sromotną klęskę - relacjonuje DZIENNIK.
We Francji rozegrał się właśnie bój o 467 mandatów, których nie rozdano w pierwszej turze wyborów przed tygodniem. Ostatnie sondaże dawały UMP od 380 do 434
miejsc w 577-osobowym Zgromadzeniu Narodowym. Socjaliści wespół z komunistami i Zielonymi nie mogli liczyć na większość (góra na 190 miejsc). "Francuzi nam zaufali. Teraz mamy
obowiązek wywiązać się z przedwyborczych obietnic" - powiedział DZIENNIKOWI Yannic Favennec, deputowany UMP. "Musimy skomponować muzykę do nut napisanych przez
Sarkozy’ego" - dodał.
Nowe Zgromadzenie już za tydzień na nadzwyczajnej sesji zacznie prace nad kluczowymi ustawami z "pakietu Sarkozy’ego”.
"Prezydent zyskał dziś prawdziwą legitymizację swojej władzy. Francuzi dali mu mandat do wprowadzenia obiecywanych reform - powiedział DZIENNIKOWI politolog Dominique Moisi. Jego zdaniem rząd Francois Fillona zacznie od uelastycznienia wprowadzonego przez socjalistów 35-godzinnego tygodnia pracy. "Już wkrótce stworzymy Francuzom możliwość większych zarobków. Pozwoli to pobudzić wzrost gospodarczy" - dodaje w rozmowie z DZIENNIKIEM wybrany już w pierwszej turze deputowany UMP, Michel Lejeune.
Zdaniem Moisiego Francuzi dojrzeli do reform. "Jeśli Sarkozy nie popełni poważnych błędów, uda mu się je wcielić w życie" - podkreśla. Ekipa Sarko chce zreformować podatki i walczyć z legendarną francuską biurokracją - co drugie miejsce pracy zwolnione przez urzędnika odchodzącego na emeryturę ma zostać zlikwidowane. Prezydent pragnie w ten sposób odchudzić państwo i zmniejszać dług wewnętrzny. Myśli także o podwyżce VAT z 19,5 do 24,5 proc.
Tutaj do ataku natychmiast ruszyli socjaliści, ostrzegając, że odbije się to na kieszeniach najbiedniejszych wyborców. "Mam nadzieję, że antyspołeczna polityka Sarkozy’ego otworzy oczy Francuzom" - mówi DZIENNIKOWI socjalistyczny deputowany Rene Dosiere. Jednak mając tak znaczną większość, parlament stanie się dla prawicy praktycznie maszynką do głosowania i protesty lewicy nie mają znaczenia. Sarkozy uzyskał to, o czym marzy każdy przywódca - sprawny mechanizm do wprowadzania swoich pomysłów w życie.
Jednak zdaniem analityków Sarkozy nie chce całkowicie zmarginalizować przegranej lewicy i centrum. Po Bernardzie Kouchnerze, który został szefem dyplomacji w rządzie Francois Fillona, do prawicowego gabinetu ma wkrótce wejść niezwykle popularny 68-letni Jack Lang, który przez 10 lat był ministrem kultury, a przez dwa - ministrem edukacji.
Czy UMP uda się zrealizować obietnice o rewolucji Sarkozy’ego? "Największym zagrożeniem dla rządzącej większości będzie... ona sama" - mówi DZIENNIKOWI socjolog Claude Fitoussi. W Zgromadzeniu poza osłabionymi socjalistami nie będzie liczącej się opozycji. Zdaniem Fitoussiego może to doprowadzić do pojawienia się podziałów w łonie UMP.
Wbrew pozorom partia Sarkozy’ego nie stanowi monolitu. Do parlamentu z ramienia UMP weszli sarkozyści, ale również zwolennicy byłego prezydenta Jacques’a Chiraca, a także liberałowie i centryści. Może to prowadzić do powstania napięć i wyłonienia się kilku frakcji. Na razie powyborczy szał radości trwa i nikt nie mówi o kłótniach.
Nowe Zgromadzenie już za tydzień na nadzwyczajnej sesji zacznie prace nad kluczowymi ustawami z "pakietu Sarkozy’ego”.
"Prezydent zyskał dziś prawdziwą legitymizację swojej władzy. Francuzi dali mu mandat do wprowadzenia obiecywanych reform - powiedział DZIENNIKOWI politolog Dominique Moisi. Jego zdaniem rząd Francois Fillona zacznie od uelastycznienia wprowadzonego przez socjalistów 35-godzinnego tygodnia pracy. "Już wkrótce stworzymy Francuzom możliwość większych zarobków. Pozwoli to pobudzić wzrost gospodarczy" - dodaje w rozmowie z DZIENNIKIEM wybrany już w pierwszej turze deputowany UMP, Michel Lejeune.
Zdaniem Moisiego Francuzi dojrzeli do reform. "Jeśli Sarkozy nie popełni poważnych błędów, uda mu się je wcielić w życie" - podkreśla. Ekipa Sarko chce zreformować podatki i walczyć z legendarną francuską biurokracją - co drugie miejsce pracy zwolnione przez urzędnika odchodzącego na emeryturę ma zostać zlikwidowane. Prezydent pragnie w ten sposób odchudzić państwo i zmniejszać dług wewnętrzny. Myśli także o podwyżce VAT z 19,5 do 24,5 proc.
Tutaj do ataku natychmiast ruszyli socjaliści, ostrzegając, że odbije się to na kieszeniach najbiedniejszych wyborców. "Mam nadzieję, że antyspołeczna polityka Sarkozy’ego otworzy oczy Francuzom" - mówi DZIENNIKOWI socjalistyczny deputowany Rene Dosiere. Jednak mając tak znaczną większość, parlament stanie się dla prawicy praktycznie maszynką do głosowania i protesty lewicy nie mają znaczenia. Sarkozy uzyskał to, o czym marzy każdy przywódca - sprawny mechanizm do wprowadzania swoich pomysłów w życie.
Jednak zdaniem analityków Sarkozy nie chce całkowicie zmarginalizować przegranej lewicy i centrum. Po Bernardzie Kouchnerze, który został szefem dyplomacji w rządzie Francois Fillona, do prawicowego gabinetu ma wkrótce wejść niezwykle popularny 68-letni Jack Lang, który przez 10 lat był ministrem kultury, a przez dwa - ministrem edukacji.
Czy UMP uda się zrealizować obietnice o rewolucji Sarkozy’ego? "Największym zagrożeniem dla rządzącej większości będzie... ona sama" - mówi DZIENNIKOWI socjolog Claude Fitoussi. W Zgromadzeniu poza osłabionymi socjalistami nie będzie liczącej się opozycji. Zdaniem Fitoussiego może to doprowadzić do pojawienia się podziałów w łonie UMP.
Wbrew pozorom partia Sarkozy’ego nie stanowi monolitu. Do parlamentu z ramienia UMP weszli sarkozyści, ale również zwolennicy byłego prezydenta Jacques’a Chiraca, a także liberałowie i centryści. Może to prowadzić do powstania napięć i wyłonienia się kilku frakcji. Na razie powyborczy szał radości trwa i nikt nie mówi o kłótniach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|