"Blair nigdy nie rozumiał niepodległościowych aspiracji Palestyńczyków. Za to zawsze działał na polecenie Ameryki, i to wraz z nią odpowiada za wojny, w których wciąż wykrwawiają się narody Iraku, Libanu, Afganistanu i Somalii" - powiedział rzecznik Hamasu Fawzi Barhum.
Radykałowie dwa tygodnie temu przejęli kontrolę nad Strefą Gazy, jednym z dwóch skrawków palestyńskiego terytorium. W odwecie prezydent Mahmud Abbas wyrzucił hamasowców z rządu i powołał nowy gabinet złożony jedynie z członków podległego mu ruchu Fatah. Rządzi on jedynie na Zachodnim Brzegu Jordanu, na jego czele stoi premier Salam Fajjad, który wczoraj po raz kolejny zaatakował Hamas i bronił Blaira. "Tony Blair z pewnością będzie wielkim wsparciem dla prac Kwartetu" - twierdził.
Powstanie de facto dwóch palestyńskich państw paradoksalnie nadało przyspieszenia procesowi pokojowemu. Wszyscy obawiają się bowiem, że Hamas zyska jeszcze bardziej na popularności. Dlatego USA, Unia Europejska oraz Izrael zdecydowały się niemal natychmiast wznowić pomoc finansową dla Autonomii i od kilku dni miliony dolarów płyną do prezydenta Abbasa - pisze DZIENNIK.
W tej sytuacji uaktywnił się też tzw. Kwartet Bliskowschodni. Od kilkunastu miesięcy jego prace były zawieszone, a ostatni wysłannik James D. Wolfehsohn podał się do dymisji, rozgoryczony brakiem jakichkolwiek postępów w rozmowach pokojowych.