Początkowo policjanci z Karlskrony myśleli, że ktoś robi sobie głupi dowcip. Ale gdy odebrali któryś z kolei telefon o martwym wielbłądzie, pojechali sprawdzić, o co chodzi. I rzeczywiście - znaleźli go przy drodze. Natychmiast ruszyło śledztwo.
Wszystko działo się jak przy prawdziwym morderstwie. Zarządzono sekcję, która wykazała, że wielbłąd najpewniej spadł z przyczepy i zabił się. Policja podejrzewa więc, że kierowca źle przymocował zwierzaka, a gdy ten spadł i stracił życie, przewoźnik uciekł.
Dlatego policja szuka teraz świadków, którzy widzieli samochód z wielbłądem i będą mogli wydać okrutnego kierowcę. A wtedy grozi mu więzienie za znęcanie się nad zwierzętami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|