Radzą sobie bez świeżej wody i telefonu, a prąd mają jedynie ze starych akumulatorów. Żyją jedynie ze stada owiec i oliwek zbieranych z rosnących wokół ich jaskiń gajów. Jak sami mówią, takie prymitywne życie jest dla nich pełną idyllą.

"To lepsze niż mieszkanie w bloku. Tu jest pięknie. Powietrze jest świeże, widać drzewa i wzgórza" - mówi Sara Nawajaa, która mieszkała w jaskiniach całe swoje życie. Tam też urodziła dziewiątkę dzieci i pochowała męża.

Trzy lata temu izraelskie buldożery zniszczyły ten jej prowizoryczny dom. Obok powstały izraelskie osiedla. Teraz ich mieszkańcy chcą, by nomadzi wynieśli się z okolicy. Czy tak się stanie? O ich losie w ciągu dwóch tygodni ma zdecydować izraelski sąd.