Prezydent Bush powiedział, że odbył "dobrą, znaczącą rozmowę" z Brownem i że "stosunki USA z Wielką Brytanią są najważniejsze dla Ameryki". Brown i Bush podkreślali kilkakrotnie na konferencji, że ich kraje łączą "wspólne wartości", historyczne więzi i wspólne interesy. Wspominano nawet Winstona Churchilla.

Głównym tematem rozmowy była jednak sprawa bezpieczeństwa w Iraku. "W tym kraju mamy do czynienia z walkami między sunnitami a szyitami, ale także z terrorystami Al-Kaidy. Jest oczywiste, że Al-Kaida działa w Iraku i że musimy podjąć kroki przeciwko niej" - oświadczył Gordon Brown.

Ale brytyjski premier pamięta, że gorące poparcie jego poprzednika dla operacji irackiej było główną przyczyną spadku jego popularności. Dlatego stara się być ostrożniejszy w zachwytach nad "walką z terrorem". Zakazał wręcz urzędnikom używania takiego sformułowania. W Wielkiej Brytanii nie można także nazywać terrorystów islamistami. "Wszyscy są zwykłymi kryminalistami i nie widzę powodu, by nazywać ich w inny sposób" - mówił niedawno.