Dziennik Gazeta Prawana logo

Kadafi dzwoni do Berlusconiego: Wszystko jest w porządku

22 lutego 2011, 21:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kadafi dzwoni do Berlusconiego: Wszystko jest w porządku
PAP/EPA
Do starć między manifestantami i siłami porządkowymi oraz intensywnej wymiany ognia doszło we wtorek w centrum Trypolisu po zakończeniu przez libijskiego przywódcę Muammara Kadafiego przemówienia do narodu - podała telewizja Al-Dżazira. Z Kadafim telefonicznie rozmawiał premier Włoch. W zamieszkach zginęło do tej pory 300 osób.

Podczas telefonicznej rozmowy z przywódcą Libii Muammarem Kadafim premier Włoch Silvio Berlusconi mówił we wtorek o potrzebie pokojowego rozwiązania obecnego kryzysu, "pod znakiem modernizacji", by oddalić ryzyko wojny domowej - podała agencja Ansa.

Według włoskiej agencji prasowej w czasie 20-minutowej rozmowy szef rządu w Rzymie stanowczo odrzucił oskarżenia Kadafiego, jakoby Włochy dostarczyły "broń i rakiety" manifestantom w Bengazi.

Tymczasem libijska agencja Jana podała, że Kadafi zapewnił premiera Berlusconiego, że w jego kraju wszystko jest w porządku i że prawdę o wydarzeniach przedstawiają libijskie media.

Wieczorem po przemówieniu dyktatora jego syn Seif al-Islam poinformował, że w zamieszkach, które towarzyszyły rewolcie w Libii, śmierć poniosło 300 osób: 242 cywilów i 58 żołnierzy.

Według Al-Dżaziry do starć doszło w dzielnicy Bin Aszur oraz w alei Jumhurija w centrum miasta. A minister spraw wewnętrznych wezwał wojsko, by przyłączyło się do narodu i odpowiedziało na jego "uzasadnione żądania". Minister wypowiedział posłuszeństwo Kadafiemu i zadeklarował poparcie dla "rewolucji 17 lutego".

W jego ślady poszedł minister bezpieczeństwa publicznego Libii Abd al-Fatah al-Junis Ubejdi. Al-Dżazira nadała ona amatorskie nagranie wideo, na którym siedzący przy swoim biurku Ubejdi odczytuje oświadczenie. Minister wezwał również wojsko, by przyłączyło się do narodu i jego "uzasadnionych żądań"

Podczas przemówienia, w którym Kadafi zagroził represjami podobnymi do tych z Placu Tiananmen oraz karą śmierci dla wszystkich uzbrojonych manifestantów, demonstranci wznosili okrzyki i rzucali butami w ekran z jego podobizną - podała Al-Dżazira.

Protesty przeciwko reżimowi Kadafiego, który rządzi Libią od 42 lat, rozpoczęły się tydzień temu na wschodzie kraju, m.in. w Bengazi. Następnie gwałtowne zamieszki objęły Trypolis. Przeciwko demonstrującym brutalnie wystąpiły siły bezpieczeństwa i wojsko. Telewizja Al-Dżazira mówiła nawet o 250 zabitych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj