Dziennik Gazeta Prawana logo

Brytyjczycy przyjrzą się własnej skrajnej prawicy

25 lipca 2011, 15:34
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Brytyjczycy przyjrzą się własnej skrajnej prawicy
Shutterstock
W następstwie zamachów w Norwegii brytyjska policja, wywiad i agendy rządowe przyjrzą się działalności skrajnie prawicowych ugrupowań i osób w W. Brytanii - ujawnił urząd premiera Davida Camerona po poniedziałkowym posiedzeniu Narodowej Rady Bezpieczeństwa.

Celem jest upewnienie się, że instytucje te robią wystarczająco dużo w celu zapobieżenia ewentualnym atakom skrajnie prawicowych ekstremistów. O wynikach przeglądu środków bezpieczeństwa poinformują Petera Rickettsa - doradcę rządu do spraw bezpieczeństwa narodowego.

Narodowa Rada Bezpieczeństwa (NSC - National Security Council) zebrała się w poniedziałek rano pod przewodnictwem Camerona, by omówić lekcje wynikające z norweskiego zamachu dla bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii. W skład Rady wchodzą szefowie niektórych resortów oraz przedstawiciele wojska i służb wywiadowczych.

"Incydent (jak ten w Norwegii - PAP) oznacza, że należy przyjrzeć się temu, co robimy (by zapobiec jego powtórzeniu się - PAP), ustalić, jakie z niego wynikają wnioski, i dopilnować, byśmy wyciągnęli z niego właściwe lekcje" - powiedział dziennikarzom rzecznik Downing Street.

Przedstawiciele brytyjskiego rządu podkreślają, iż wyników obrad NSC nie należy interpretować jako całościowego przeglądu strategii antyterrorystycznej, ale w ocenie komentatorów pośrednio przyznają, że uwaga policji i wywiadu mogła była być zbyt skoncentrowana na zagrożeniu stwarzanym przez organizacje muzułmańskie, z pominięciem ryzyka, którym jest skrajna prawica.

Brytyjska policja stara się ustalić powiązania 32-letniego Andersa Behringa Breivika z ekstremistami brytyjskimi, do czego przyznał się on sam we wpisach internetowych i w swym manifeście.

Brytyjski ekspert ds. terroryzmu Anthony Tucker-Jones związany z publikacją "intersec" ("Journal of International Security") powiedział telewizji Channel 4, że "najbardziej niepokojącym aspektem zamachów jest to, że Norwegowie najwyraźniej nie mieli systemu cybernetycznego bezpieczeństwa".

"Wpisy zamieszczane w internecie przez Breivika powinny były zaalarmować władze bezpieczeństwa. Jeśli nawet tak się stało, to i tak nie podjęto wobec niego żadnych działań" - zaznaczył.

"Niepokój budzi także łatwość nabycia przez niego składników do skonstruowania ładunku wybuchowego umieszczonego w samochodzie" - dodał.

Jedną ze skrajnie prawicowych brytyjskich grup, których działalnością interesował się Breivik, jest EDL (English Defence League) organizująca prowokacyjne uliczne burdy w dużych skupiskach muzułmanów, jak np. Birmingham czy Luton.

Na 3 września EDL zaplanowała marsz w Tower Hamlets we wschodnim Londynie. Niewykluczone, że po wydarzeniach w Norwegii marsz zostanie zakazany. Wcześniej brytyjski rząd zdelegalizował islamską organizację młodzieżową Al Muhajiroun.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj