Niemieccy chadecy szukają nowej osoby na miejsce prezydenta Christiana Wulffa. Obecna głowa państwa jest krytykowana za zatajenie kredytu od biznesmena i wywieranie nacisku na prasę. Opozycyjna socjaldemokracja (SPD) lobbuje za kandydaturą byłego szefa archiwów Stasi Joachima Gaucka. CDU proponuje albo szefa Bundestagu Norberta Lammerta, albo ministra obrony Thomasa de Maiziere’a.

Reklama

Dziennik „Bild” pisze z kolei, że SPD mogłaby zaproponować kandydaturę byłego szefa dyplomacji Franka-Waltera Steinmeiera, szanowanego przez kanclerz Angelę Merkel. Jest to jednak mało prawdopodobny scenariusz. Wystawienie wspólnego kandydata na prezydenta można zinterpretować jako wstęp do utworzenia po wyborach parlamentarnych w 2013 roku wielkiej koalicji CDU/CSU i SPD. Zarówno chadecja, jak i socjaldemokracja na potrzeby kampanii nie chcą nawet wspominać o powrocie do szerokiej koalicji.

Na giełdzie nazwisk jest również były minister edukacji Klaus Toepfer.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel podkreśla, że nie widzi powodów do dyskusji na temat dymisji prezydenta czy kandydatów na jego następcę. W środę wyraziła przekonanie, iż Wulff dokładnie odpowie na wszystkie pytania, jakie miałyby się jeszcze pojawić w sprawie dotyczących go kontrowersji. Jej wypowiedź komentatorzy zinterpretowali jako sugestię, by prezydent niczego nie ukrywał.

Jak pisze w czwartkowym wydaniu dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, w chadecji mówi się już o „agonii” Wulffa.

Poprzedni prezydent Horst Koehler ustąpił w maju 2010 r., po tym jak zasugerował, że Bundeswehra powinna zabezpieczać interesy gospodarcze Niemiec za granicą, co zostało zinterpretowane jako złamanie konstytucji.